Pewien król, pełen pragnienia, aby jego królestwo miało jednego dziedzica, wymyślił tajny plan. Zmartwiony możliwością przyjścia na świat trzynastego dziecka, jeśli miałoby to być dziewczynka, cichutko polecił zbudować dwanaście trumien, każdą delikatnie wyłożoną wiórami i małą poduszką, zamkniętych w zablokowanym pomieszczeniu. Klucz powierzył swojej królowej, nakazując jej milczenie. Bogactwo jego pałacu ukrywało te ponure przygotowania, podczas gdy królowa dźwigała ciężki ciężar bezdusznej decyzji męża. Królestwo pozostawało nieświadome, ale wewnątrz murów zamku narastało złowrogie napięcie, przyćmione przez złowieszczą obecność trumien.
W samotności swoich komnat serce królowej było w rozpaczy, obciążone tajemnicą zbyt poważną, by nosić ją samodzielnie. Jej najmłodszy syn, Benjamin, jedyny, który dawał jej pocieszenie, zauważył jej niepokój. Czułym głosem zapytał: „Droga matko, czemu jesteś taka smutna?” Zaufanie przełamało ciszę, gdy ujawniła straszliwe trumny, szepcząc: „Najdroższy Benjaminie, trumny, które zamówił twój ojciec, są dla ciebie i twoich braci, jeśli urodzę córkę.” Jego oczy rozszerzyły się z przerażenia, ale odwaga zapłonęła: „Nie płacz, droga matko, uratujemy się i odejdziemy od tego losu.” Jej smutek odbijał się w cichych korytarzach, ale iskra nadziei tańczyła w ich sercach.
Podążając za poważną radą królowej, dwunastu braci opuściło zamek, ich kroki były cichymi cieniami w objęciach lasu. Jeden po drugim wspinali się na wysokie dęby, oczy utkwione w odległej wieży. Żyli pod baldachimem natury, chronieni przez szepczące liście, zawsze czujni. Z koron drzew Benjamin dostrzegł decyzję króla - krwawo-czerwona flaga powiewająca na wietrze, pieczętująca ich los. Smutek zamienił się w bunt, gdy bracia przysięgli jednocześnie: „Czy mamy umrzeć za zwykłą dziewczynę? Przysięgamy zemstę - żadna dziewczyna nie ujdzie bez skosztowania swojej własnej krwawej krwi!” Las zamknął się wokół ich echa przysięgi, ich losy na zawsze się zmieniły.
Wzburzeni i wygnani przez okrutną rękę losu, bracia zagłębiali się w las, przysięgając zemstę. Złożyli przysięgę, która była tak głęboka jak korzenie starych drzew otaczających ich. Ich serca stwardniały, ale w ich umysłach zrodziła się nowa determinacja, by przetrwać wśród dzikich szeptów i nawiedzających cieni ich leśnego sanktuarium. 'Jeśli kiedykolwiek spotkamy pannę,' ogłosili, 'ona pozna swój los przypieczętowany naszą żelazną obietnicą.' Tam, wśród skręconych drzew i migoczących cieni, nakreślili prawa swojej przetrwania - aż pewnego dnia znajdą nosiciela czerwonej flagi, a los poprowadzi ich następne kroki w tańcu przeznaczenia.
Wśród gęstych zarośli i pod starożytnymi drzewami, bracia odkryli swoje schronienie - zaczarowaną chatkę ukrytą w sercu lasu. W jej zaczarowanych ścianach życie toczyło się dalej, podczas gdy Benjamin zajmował się domem, a jego bracia polowali na obfite zwierzęta. Pory roku tańczyły wokół nich, każda zostawiając swój ślad. Narodziny ich siostry, nieznane im, pozostały niezauważone w ich rustykalnym zegarze nocy i świtu. Dziesięć lat zasłoniło ich samotność w tej ukrytej sielance, harmonia kwitła, gdy czar lasu otulał ich z dala od królestwa, szepcząc opowieści o wytrwałości w splątanych korzeniach i szeleszczących liściach ich zaczarowanego schronienia.
Czas, cichy tkacz, ukształtował młodą córkę królowej w dobroduszną pannę, ozdobioną złotą gwiazdą na czole. Pewnego dnia, odkrywając zestaw małych koszul wśród pościeli, jej ciekawość wzrosła. „Mamo, do kogo one należą?” zapytała, nieświadoma ciężaru swojego pytania. Królowa, obciążona latami nieprzelanych łez, ujawniła los swoich dwunastu braci, zagubionych w lesie owianym tajemnicą. W sercu księżniczki zapłonęła determinacja. „Znajdę ich,” ogłosiła. Brzmienie jej przeznaczenia odbijało się w ogrodach, gdy wyruszyła, ubrana nie w jedwab, lecz w niezłomną wolę.
""" Przez dzikie ścieżki i pod rozległym niebieskim niebem podróżowała księżniczka, prowadzona nadzieją splecioną z losem. Gdy zmierzch zaczął otaczać las, dotarła do zaczarowanej chaty, witana zdziwieniem Benjamina. ‘Skąd przybywasz i dlaczego królewska osoba zdobi to miejsce?’ Odpowiedziała, że szuka swoich zagubionych braci. W sercu Benjamina wybuchła radość i rozpoznanie, ‘Jestem twoim bratem Benjaminem!’ Rozegrało się spotkanie wśród łez radości, lecz niepewność wisiała w powietrzu, gdy przysięga braci zagrażała jej nowo odnalezionej radości. Ufając więzom rodzeństwa, czekała pod osłoną chaty, trwając mocno, gdy las znów ich otulał. """
""" Przybycie wieczoru niosło braci, zmęczonych polowaniem i nieświadomych tajemnic rozwijających się w ich domu. Podczas kolacji czekały ukryte objawienia. Gdy dzielili się posiłkiem, prośba Benjamina o miłosierdzie wzbudziła ich ciekawość. 'Drodzy bracia, obiecajcie, że następna dziewczyna zostanie ocalona,' nalegał. Zmieszanie przerodziło się w radość, gdy ich siostra pojawiła się w blasku, w królewskich szatach rozświetlonych przez jej gwiezdny znak na czole. Łzy rozpoznania zmyły dawne przysięgi, a ich uścisk przypieczętował więź, która kiedyś zaginęła, teraz odnowiona. Harmonia zagościła w zaczarowanej chatce, gdy siostra i bracia, zjednoczeni, dodali nowego ciepła do swojej leśnej przystani, odrodzonej pod znanymi gwiazdami. """
W świeżości nowego świtu, obecność siostry wkomponowała się w rytmy ich leśnego życia. Dołączyła do Benjamina w dbaniu o dom, podczas gdy jej bracia na nowo wiązali las z nimi poprzez polowania i harmonie. Lecz cicha ręka losu poruszyła się, gdy pewnego słonecznego poranka zbierała lilie na ich stół. W mgnieniu oka powietrze utkwiło ich przeznaczenie - zrywane kwiaty zamieniły się w klątwę, a jej bracia zostali przemienieni w kruki przez splatającą magię kwiatów i zaklęć. Zaczarowany dom zniknął; ciche szepty lasu uniosły jej braci ku niebu, pozostawiając ją zagubioną i samotną pośród głębokich echa serca i niespełnionych obietnic tych lilii.
""" Sama wśród drzew, księżniczka stawiła czoła swojemu rozpaczy, gdy z cienia wyłoniła się stara kobieta, a jej słowa były jak kocioł proroctwa. „Czemu zerwałaś lilie? Twoi bracia teraz są krukami, ich los jest przypieczętowany, chyba że czeka na ciebie potężne zadanie.” Jej słowa otworzyły niewidzialne ścieżki - siedem lat milczenia, śmiech wzięty w niewolę, albo ich życie na zawsze związane w piórowe łańcuchy. Serce panny znało prawdę, postanawiając uwolnić swoich braci. Czas przędł swoją nić, gdy wspinała się na wysoką dąb, wplatając swoje milczenie w to, co należało do lasu, jej serce było cichym kuźnią niezłomnej determinacji, strażnikiem obietnic jeszcze niewypowiedzianych. """
W sercu lasu król wędrował ze swoimi psami, zatrzymując się pod cichym czuwaniem księżniczki. Jej promienna uroda przeszyła jego serce, a mimo jej milczenia, ukoronował ją na swoją królową. Czas splótł ich życia razem, zacienione złowrogimi szeptami jego matki. „Panna, która nie mówi, musi skrywać ciemne czyny,” siała, namawiając króla do okrutnej sprawiedliwości. Miłość chwiała się pod ciężarem podejrzeń, gdy los dworu wkrótce wciągnięty został w ogień i płomienie. Jednak serce milczącej królowej biło własną prawdą, a jej determinacja była tkaniną cierpliwości i niezłomnej siły wśród migotania ognisk rzucanych przez wątpliwości i pragnienia.
Skazując na karę na okrutnym skraju płomieni, księżniczka stała, gdy przypływ lat opadał do swojego ostatniego momentu. Nagle, z szumem skrzydeł, ogłosił powrót jej braci, powietrze ożywiły krzyki wron. Nieskalani przez ogień, znów stali się ludźmi, gasząc wszystko, ich więź odnowiona. W końcu uwolniona, jej milczenie przerwane, księżniczka przemówiła i opowiedziała swoją historię. Zrozumienie oświetliło serce króla, jego miłość na nowo rozpalona w blasku prawdy. Ciemny los macochy odbił się echem, gdy stanęła w obliczu okrutnego obrotu sprawiedliwości. Razem wszyscy przyjęli nowy świt, spleceni miłością, związani rodziną, rozwijający się pod starożytnym spojrzeniem lasu, wiecznym i niezłomnym.








